Nad ranem cisza nabrzmiewa
pęcznieje w milczeniu pytań
lekko się tylko różowi
niebem na horyzoncie
w codziennym trudzie wschodu
Bo niebo
jak cisza
nieznośnie jest krępujące
i pełne dylematów
Gdy cisza pęknie porankiem
wysypią się odpowiedzi
- może odnajdę swoją
gdzieś między deszczem łez
a zachodem nadziei

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz