Obserwatorzy

czwartek, 28 maja 2026

to


ale to ładne
mówiłam
gdy przyszło to ulotne
- to nie wiadomo co
i obchodziłam wokół
zamknięte mając oczy
a tamto za mną szło

deszcz bębnił wyliczankę
układał na liściach krople
- banałem błyszczące klejnoty
rano kupię czereśnie
- to za mną też będzie szło
czereśnie...
czereśnie po sto złotych 

i ekspres włączę, jak co dzień
dla kawy z iluzją mleka
to powiedziało, że owszem
kawa jest wciąż nieulotna
ale strach będzie czekał 

po co mi znów ten strach?
gawędzi z minionym czasem
on też chce być w tej bajce
ja go nie potrzebuję
ja sobie całkiem sama
przeciekam przez drżące palce 

a to mi układa w głowie
znów depresyjny wiersz
- nie, słowo tu nie umiera 
poza tym ja nie potrafię
i nie wiem z czym się rymuje
ta niekochania idea

mówiłam, że mam jakieś plany
odnośnie twoich ust
Mówiłam?
Czy to mi się śniło?
Czy mogę cię zatrzymać?
Pasujesz na mnie ładnie
i trafiasz aurą w mój gust 

a to
- to niech już sobie będzie
Może je ponazywam
Może je jutro oswoję
i będzie wierne jak pies
Może nikt się nie dowie 
że wciąż nie umiem rozpoznać
i nie wiem
- co
to
jest 



piątek, 22 maja 2026

brokuły

 


wymknął się spod kontroli
małowiersz niepokorny
wytrząsnął z siebie słowa
zakręcił się
zatrzepotał
i zniknął jak wiatr niesforny           

a to miał być wiersz
o tobie
napisałam go rano
gdy ty jeszcze spałeś nieskromnie
i że kupiłeś brokuły
szeptałeś śniąc czułość do mnie

nie martw się wierszem na zapas
wróci zmęczony ciszą
mały od chłodu i nędzny
znów włoży na siebie zdania
i ciepłych znaczeń poszuka
wszędzie tam
gdzie pomiędzy

kupiłeś brokuły, to dobrze
w bezsłowiu, gdy oczy się skrzą
kawę pijemy czasami
- wiersz powie, że słów mu brak
nie szkodzi
dopiero je wymyślimy
- sami



środa, 20 maja 2026

hotel dla niekochanych

 


jesteś, nareszcie jesteś
stuknęły cicho drzwi
nuty szły w równym rządku
muzyka spływała łagodnie
w dźwiękach błyszczały łzy

wyjęłaś z walizki nadzieję
jednak ją wzięłaś
w kieszonkę
melodia masuje ci skronie
wplatając smutne akordy
we włosy, jak czarną wstążkę

mówiłaś że wolisz ciszę
że cię muzyka czasami
pozbawia
choć nie rozumiesz czego
i że się rozpłaczesz natychmiast
zamknięta w ciasnej tęsknocie
pokoju
- z nim?
czy bez niego?

spójrz
no przecież ile czułości!
tulą cię miękkie ramiona
i nie ma w nich nic szorstkiego
a, to nie ramiona, to tylko
w zasadzie chłodne rękawy
szlafroka
hotelowego

intymność nie wjedzie windą
na szóste piętro spełnienia 
nie muśnie policzka w zachwycie…
daj spokój
naprawdę zdziwiona?
zawsze będą ładniejsze
piersi
spojrzenia 
ciepłe od zdrobnień imiona

ta nienachalna bliskość
i garść dwuznacznych słów
i zachwyt kroplą rosy
- to przecież tylko test

to jedna chwila prawdy

kim pani jest?



sobota, 16 maja 2026

wyliczanka


ene due serca trzy
czasem deszczyk, czasem łzy
czasem czułość, czasem chłód
sytość ciała, oczu głód
choć do szczęścia jeden krok
oczu błękit, oczu mrok
więc wypadasz
znowu ty?
wyliczanka spełnia sny
błądzisz w oczekiwań mgle
bierzesz udział w czyjejś grze
klucz o swoim błędzie nie wie
drzwi otwarte, wróć do siebie
północ nocą z zimna drży
cisza czuwa, miłość śpi
ciemność się w ramionach chowa
wybacz, będę tutaj nowa   
wiersze niedorzecznie plotę
odłożyłam się na potem

ene due dusze dwie
grasz w zielone
chyba nie
patrz, te krople…
lśnią na płatkach dzikich róż
ciągle pada

- chodźmy już



niedziela, 3 maja 2026

nie mówiąc


w twym bezsłowiu mnie kochasz
gdy słyszę ciszę od ciebie
zapewniasz i zatrzymujesz
pięknem słów w pół słowa
i pytasz pisząc czy tak
a ja już przecież nie piszę
tylko zupełnie poszłam
gdy wrócę dalej będziemy
roztapiać swoje liczne
świeże dzień dobre i senne dobranoce
pomiędzy którymi rozkosznie
jak kot się będzie przeciągał
czas zmarnowany
na razem sączoną kawę
Pamiętasz?
następną pijemy razem
złapaną w sieć krótką chwilą
której tak szybko nie ma 

Między nami nie mówiąc