Obserwatorzy

sobota, 25 kwietnia 2026

pocieszam się niezręcznie


czasami mam siebie dość
każę więc sobie wyjść
i wrócić, gdy przemyślę
mam do siebie pretensje
o nieporządek myśli
i o rozsądek w domyśle

nie będę ze sobą rozmawiać
gdy się tak nie poprawiam
gdy nie chcę się uspokoić
- swój czas na głupstwa trwonię
nieskromnie się zachowuję
i strachów nie umiem oswoić

i płaczę, przytulam więc siebie
pocieszam jakoś niezręcznie
i mówię: już do mnie wróć
- jest życie, trzeba je żyć najładniej
a nie jak gumę nieświeżą
bez smaku i przyjemności
- żuć



czwartek, 23 kwietnia 2026

podejrzana


to nie jest moja wina
to całe roztęsknienie
a ty mnie sądzisz surowo
i wtrącasz we wspólną wolność
gdy chciałabym
- współwięzienie

to nie jest moja wina
że atakują mnie sny
że jesteś w nich oprawcą
bo ranisz niedotykiem
- choć czułość od pragnień drży

to nie jest moja wina
nie miałam ciebie w planach
świat mnie subtelnie wrobił
w przestępstwo fascynacji
i teraz o czyn zakochania 
- stałam się
podejrzana 




wtorek, 21 kwietnia 2026

gdy spadam

 

bo
czasem
to się
można
potknąć
i wtedy
się
spada
i spada
i spada
po
drodze
zdarza się
trochę
potłuc
obić
o ścianę
albo
mur
zedrzeć
naskórek
na
policzku
Ale
czasem
ktoś nagle złapie w locie, przytrzyma, obejmie ramionami, opatrzy policzek i rozpacz, zamota koc wokół zziębniętej duszy, przyniesie herbatkę i kromkę nadziei, spojrzeniem rozmiękczy zesztywniałe kolana i twarde zgody na żal. Wytrzęsie kieszenie z iluzji, ciężkie są, pomogły upadać szybciej i czasem nawet
           radośnie
                           wyjątkowo
                                               subtelnie
                                                                zaskakująco
                                                                                      niezauważalnie.
Należy je przesypać do kubła wczorajszych półprawd, półistnień i półontologii wpółodczuwania siebie.
                                                                                                               
i wtedy wolne od kłamstw
znów zaczną się pisać wiersze
znów zaczną się rymem
toczyć
           toczyć
                       toczyć
- iluzja zamknęła im usta
i prawdą błyszczące oczy

nie widzą jeszcze zbyt dobrze
sny śnią się pod powiekami
można je ciszą wyzbierać
a oczy najlepiej przemyć
świeżymi
rześkimi
łzami

wiersze pogodnie się kłębią
chcą zieleń całą wysłowić
chcą z niebem w błękity pograć
podroczyć się z zakochaniem
i czułość szeptem ozdobić

niech się już wierszom nie spieszy
w rządku je rym poukłada
a one z finezją zapiszą
klucz do szukania dłoni
gdy zdarzy się znów
niechcący

                 - spadać
spadać
                 - wypadać


niedziela, 19 kwietnia 2026

przerwa techniczna

 


poczekaj
rozumiem
ten system ma błąd krytyczny
wiesza się w czasoprzestrzeni
ma przepełnioną pamięć
i kiepski czytnik optyczny

trochę się plik uszkodził
tak bywa często nawet
konieczny jest mały reset
i rezygnacja z akcji
w tle jest też zwyczajnie za dużo
otwartych aplikacji

naprawa potrwa chwilę
a może trochę dłużej
nie trzeba się tym martwić
procesor frustracją się przegrzał
trzeba wychłodzić układy
- schematy myślenia sprawdzić

a przy okazji wyrzucić
stos niepotrzebnych zmartwień
wypłukać pod kranem lęki
złych ludzi z umysłu wytoczyć
- z dziurawych przetartych przekonań
jak z wysłużonych skarpetek
- bez żalu zbędnego wyskoczyć

ułożyć marzenia na półce
- patrz, jedno ci się spełniło
wypada je w kostkę poskładać
- co chowasz za tymi drzwiami?
to wciąż zapasowa
i zakurzona odwaga

nowy krzepiący porządek
trzeba zapisać myślą
zatrzymać pod powiekami
- zepsuła się klawiatura
i klika tylko bezradność
przypadkiem zalana łzami

można na chwilę wyłączyć
pęd życia i zasilanie
- wygasić rzeczywistość
można się serwisować
zarządzić konserwację
i przerwę -
mieć przerwę
- zwyczajnie techniczną



niedziela, 12 kwietnia 2026

z nadzieją niedoszytą


niech to się dzieje po prostu
niech z rąk mi wypada świat
a ja się będę przyglądać
dziwić się temu spadaniu
- plan nie zakładał strat

spróbuję odwrócić zegar
czas skąpiec nas bokiem omija
minuty są wciąż niedorosłe
godziny wszystkie ranią
- ostatnia podobno zabija

i sobie się poprzyglądam
choć jak - zupełnie nie wiem
to chyba niemożliwe
bo nawet bystre oko
- samo nie widzi siebie

czasami zakładam nadzieję
na lewą stronę niezgrabnie
i pruje się dobry plan          
ktoś mówi - daj spokój, zostaw
z nadzieją niedoszytą
też jest ci całkiem
- ładnie


piątek, 10 kwietnia 2026

i tęsknić

 

odurzyć się
oszołomić
zatracić się szalenie
upoić się słowami
oczarować bezwiednie
popaść w zauroczenie

a potem się zatrzymać
w ciszę poranka się schować
ze słów spijać małą bliskość
odległość dotykiem mierzyć
i czas rozkosznie marnować

i pierwsze słowo odnaleźć
zaspane nocą grudniową
i oczy mieć ciągle wilgotne
i znaczki uśmiechów przyklejać
i tęsknić
zwyczajnie tęsknić za tobą


środa, 8 kwietnia 2026

między ustami


między ustami a brzegiem pucharu
jest cały wszechświat pragnień
i mikrocząsteczki historii
jak ta
o dużych niekochaniach
i małych nikłych kochaniach
i o kochaniach nieładnych
pospiesznych niedokładnych
zepsutych
i nazbyt pięknych
więc całkiem
nieprawdziwych

zanim do ust się przysunie
chłód cierpkiej gładkiej krawędzi
zanim już będzie za późno
na żal
trzeba wysennić smak
wyśnić aromat czułości
i przełknąć gorycz lęku

zetrę dziewczynie niczyjej
z bladych warg niekochania
pierwszą kropelkę tęsknoty
niech pierwszy łyk się rozleje
- ciepłem niespiesznej
pieszczoty