Obserwatorzy

środa, 25 lutego 2026

przedwiośnie

 



Świeciło blade słońce
wiatr krył się za nagim drzewem
- w ten pierwszy dzień bez czapki
w rozpiętym szarym płaszczyku
- w ten dzień pod świeżym niebem

Ziemia miękła bezgłośnie
strużki wilgoci płynęły
z kącików jej smutnych bruzd
Czy to jest wiosna na pewno?
Czy sprawy się zimie wymknęły?

Zbyt kruche dziecięce nogi
przeprawa trudziła mozołem
buciki rosły w maź błota
a w oczach wędrowała
niepewność szerokim kołem

W dziecięcym sercu radość
i trudnych dorastań treść
buciki od błota zbyt ciężkie
z wagą zlepionych strapień
- nie chciały już dalej nieść 

więc dłoń
ta dłoń kojąco dorosła
i ramion szerokich krąg
bezpieczna przystań objęć
- przenosi początek istnienia
przez trzęsawisko łąk

Kiedy się słońce rozświeci
dłoń ciepłem przeniesie przez chłód
- pustka jest wciąż nazbyt pusta
i chyba nie wiadomo
jak przejść
jak przebrnąć
- przez grząski przedwiośnia trud



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz