Obserwatorzy

niedziela, 1 marca 2026

o nim



A kiedy zapadasz się cały
w poduszki dobrego snu
kiedy wirują przez chwilę
drobinki twego oddechu
po czym spadają spokojnie
na wygładzony policzek
kiedy scrolluję rolki twoich zwyczajnych marzeń
i szukam w nich nieustannie
czegoś dla siebie i siebie
kiedy zakładasz za głowę ramię pełne obietnic
i sunę po nim łagodnie
swoim ciepłym zdziwieniem...
kiedy śpisz całym sobą
ja budzę się z rozczarowań
i oczy szeroko zamykam
żeby zatrzymać tę noc
i nie dać jej wyciec z siebie
jedną bezradną łzą

***

rozklejam warstwy świtu
odgarniam sen z twoich powiek
wodzę opuszkiem palca po różowości ust
rysuję linię podbródka
i wracam na miękkości
- policzka, płatka ucha
orbity obojczyka nad horyzontem pragnień
składasz się jeszcze z nocy, ciemnej, surowej, chłodnej
drapiesz szorstkim zarostem spod mrocznej gwiazdy źrenic
ale kiedy całuję twoje rozgrzane ramię
- pachniesz lipcowym porankiem
kojącym sekretem cieni

***

Nie przytulaj mnie więcej
bo kiedy tak mnie, stęsknioną
odsuwasz
- ze sobą odrywasz mi serce

Nie całuj mnie w policzek
tuż pomiędzy tętniącym
tobą pulsującym
odkrytym fragmentem szyi
a zachłannymi ustami
bo kiedy zrywasz to nikłe połączenie
wraz ze sobą zabierasz pragnienie
- zostawiasz czysty głód

Nie mów już do mnie nigdy
bo kiedy ostatnim akordem
wybrzmiewa twój ciepły głos
- ja muszę mierzyć się z ciszą
której nie umiem ochronić
przed wielkim hałasem życia

Nie patrz mi w oczy więcej
bo kiedy zabierasz spojrzenie
- ja z moim zostaję bezludna
jak pusty kieliszek po winie

Tłucze się lekka myśl
pomiędzy ściankami szkła
- zostawiłam ją samą
mnie już tam dawno nie ma
- choć cała zostałam 
przy tobie

***

Dotykasz mnie
najpierw myślą
później małymi robaczkami
liter
z wielokropkami oddechów
coraz krótszych

Dotykasz mnie
w końcu gorącą dłonią
- jeszcze przez chwilę moją
czytasz mnie palcami
gdzie wzbiera miękka wilgoć
i gdzie ciepło przekracza
najwyższe stopnie zmysłów

Dotykasz mnie
spełnieniem
rozkosznym wypełnieniem
- nagle cichym
zmęczonym
wzruszeniem

Dotykasz mnie
tęsknotą
więc szybko zamykam oczy
i z tobą się wreszcie spotykam
i w twoich oczach tonę
- śnię

***

Taki to dobry czas
na nas
Na bliskość czas
Na czułość czas
Na oczu ciepły blask
- też czas
Na łzy tęsknoty
Na zapatrzenia
I kilka trudnych pomilczeń
- też czas
Na koronkowe wiersze
Na tłumne pytania
Na zrozumienie
- też czas
Ale teraz, gdy dzień nas zaskoczył
w naszym intymnym bezczasie 
na kawę
- czas




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz