Kiedy myślę o tobie
jest mi tak ciepło
tak sennie
nawet gdy nocą przynosisz
chłodnawą nieobecność
w której mi zimniej i ciemniej
i my, niezauważenie
zaOpatrzamy się w siebie
i zapatrzamy się w siebie
przez wielkie nietęsknienie
nie tracąc cię z oczu przechodzę
przez portal namiętności
czy my się sobie śnimy
czy istniejemy naprawdę
w tej hiperboli czułości
zachłanna w cichych pragnieniach
wilgocią nieśmiałą rozlana
szukam fragmentów twej skóry
gdzie miękka powierzchnia dotknięć
- ukryta i niecałowana
zanim mnie pożądanie
rozbierze z każdej nagości
trzeba ci pocałunkami
dokładnie i czule wyzbierać
kropelki wątpliwości
krzyczy we mnie niepokój
bliskości animozja
uciszysz je intymnością
- a potem nas zniszczy spełnieniem
drżącego naskórka eksplozja
cisza kołysze nas szeptem
milczy też nasza muzyka
może noc znów cię zabierze
może świat powie: dosyć
- wciąż jesteś
i nie znikasz
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz