Obserwatorzy

wtorek, 10 marca 2026

małe nieba


 

Lato oddycha spokojem
- na polnej drodze tęsknot
kładzie się długim cieniem
Trawy się skrycie wilgocą
kłosy wiatr czesze westchnieniem

Zamykam się w myślach o tobie
gdy w cieple złotego wieczoru
wiatr pieści moje ramiona
Drżę w niedotyku zachłannym
- ciebie, nie wiatru spragniona

Za mało w nas było nadziei
i chabrów na próżno by szukać
wśród rozbujałych zbóż
Myślałam że je utraciłam
- że mnie nie odnajdą już

Słyszę jak zboża falują
ich szepty pozbierać mi trzeba
Chabry się czulą do dłoni
i rozsiadają w spojrzeniu
- nieśmiałe, rozkoszne nieba



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz