Obserwatorzy

środa, 18 marca 2026

cienie



cienie
gdy
cię nie ma
cię nie słyszę
cię nie mogę odnaleźć
cię nie zatrzymałam
zanim słońce zsunęło się niżej
- cienie
w ciepłej ciemności ciszy
w nie-cierpliwości ciebie

***

Na kilka kroków zapatrzeń
na zatęsknienie dłoni
na krągłe planety piersi
- wzięłam w depozyt nadzieję
Szumiały dojrzałe zboża
wiatr je kołysał do snu
W ciemnościach widziałam tylko
twoje smutne zwątpienie
Ramiączko chabrowej koszulki
opadło pytająco
Po skórze sunął dreszcz
Wiedziałam że nie ma już nas
w czułościach tej letniej nocy
więc między sennymi kłosami
szukałam pociechy i chabrów
- w skromnej pieszczocie barw
- w nienachalności piękna
tuliłam koszulkę i kwiaty
- i całkiem bezradną siebie

***

ja już nie potrzebuję
miłości
nie potrzebuję pustych słów
które dźwięczą niewiarą
 w których echo opadło na dno
małych znaczeń
nie umiem napełnić ich znów
nie umiem ułożyć w nich myśli
nie znam systemu pakowania
sensu
w pustkę 

nie jestem dobra w miłość

więc całkiem ciekawą niemiłość
studiuję
rozpaczliwie

***

ale
to przecież nie ma znaczenia
że ciebie
nie ma

zamknęłam na chwilę myśl
ucichła
słyszę jak lekko się tłucze
po pustej klatce zwątpienia
wypuszczę ją
ale
nie może już za mną chodzić
od jednego krańca czasu
do drugiego
bo gdzieś pomiędzy ty
daleko
dalej
o całe wilgotne spojrzenie
ale
bliżej
o jeden wspólny oddech
gdzieś w bezprzestrzeni ust
w nieodległości dotyku
na terytorium drżeń

ale
to przecież nie ma znaczenia
że ciebie nie ma

gdy jesteś

***

smak ciebie błąka się najpierw
w ust rozchylonych kąciku
wilgotni i gładzi naskórek
rozlewa się na języku
otula ciepłem, czułością
małymi skrawkami rozmowy
- a potem jak cierpkie wino
uderza wprost do głowy

***


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz