cienie
gdy
cię nie ma
cię nie słyszę
cię nie mogę odnaleźć
cię nie zatrzymałam
zanim słońce zsunęło się
niżej
- cienie
w ciepłej ciemności ciszy
w nie-cierpliwości ciebie
***
Na kilka kroków zapatrzeń
na zatęsknienie dłoni
na krągłe planety piersi
- wzięłam w depozyt
nadzieję
Szumiały dojrzałe zboża
wiatr je kołysał do snu
W ciemnościach widziałam
tylko
twoje smutne zwątpienie
Ramiączko chabrowej
koszulki
opadło pytająco
Po skórze sunął dreszcz
Wiedziałam że nie ma już
nas
w czułościach tej letniej
nocy
więc między sennymi kłosami
szukałam pociechy i chabrów
- w skromnej pieszczocie
barw
- w nienachalności piękna
tuliłam koszulkę i kwiaty
- i całkiem bezradną siebie
***
ja już nie potrzebuję
miłości
nie potrzebuję pustych słów
które dźwięczą niewiarą
w których echo opadło na dno
małych znaczeń
nie umiem napełnić ich znów
nie umiem ułożyć w nich
myśli
nie znam systemu pakowania
sensu
w pustkę
nie jestem dobra w miłość
więc całkiem ciekawą
niemiłość
studiuję
rozpaczliwie
***
ale
to przecież nie ma
znaczenia
że ciebie
nie ma
zamknęłam na chwilę myśl
ucichła
słyszę jak lekko się tłucze
po pustej klatce zwątpienia
wypuszczę ją
ale
nie może już za mną chodzić
od jednego krańca czasu
do drugiego
bo gdzieś pomiędzy ty
daleko
dalej
o całe wilgotne spojrzenie
ale
bliżej
o jeden wspólny oddech
gdzieś w bezprzestrzeni ust
w nieodległości dotyku
na terytorium drżeń
ale
to przecież nie ma
znaczenia
że ciebie nie ma
gdy jesteś
***
smak ciebie błąka się
najpierw
w ust rozchylonych kąciku
wilgotni i gładzi naskórek
rozlewa się na języku
otula ciepłem, czułością
małymi skrawkami rozmowy
- a potem jak cierpkie wino
uderza wprost do głowy
***

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz