jak to się ładnie zdarzyło
ta zima kryształem lśniona
skrzące się w słońcu
marzenia
puszystość wielu błogości
- wpadanie w ciepłe ramiona
jak to się ładnie wyśniło
w wiosennym międzysłowiu
a gdy się sens rozśpiewał
zielonym staccato początku
- muzyka szumiała w listowiu
jak to się ładnie tkliwiło
w letnich czułościach
zapatrzeń
gdy dłoń się z dłonią
splatała
w słońcu topiła się czułość
- i nocą mięta pachniała
jak to się ładnie ciepliło
złociły się jasne nadzieje
liście spadały z
jesieni
- przez dziurkę od klucza
wiary
na próżno szukali cieni
jak to się ładnie rozsiadło
jak chciało być
najpiękniejsze
- przez cztery pory roku
- przez czas zamknięty w
zachwytach
- przez to co wciąż
najważniejsze

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz