Wyzbierałeś wszystkie zaostrzone słowa
z mojej zgubionej przestrzeni
zaokrągliłeś kanciaste
wygładziłeś chropowate
związałeś pretensjonalne
- pod twoim czujnym okiem
uszło powietrze z nadętych
a później naprawiłeś włącznik uśmiechu
i światła
między tęczówką a źrenicą
gdy błysnął pierwszy szept
powoli zacząłeś zdejmować
warstwy błyskotliwych metafor
pod którymi ukryliśmy
słowa najbardziej
- bezbronne

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz