Obserwatorzy

środa, 28 stycznia 2026

krzywe serca

 


na samym początku był bezgłos
składałam jakieś słowa
a one spadały pod nogi
jeszcze się podrywały
- i opadały od nowa

a później padał deszcz
stałam mokra w złudzeniach
drżałam, nie czując chłodu
w oczach rósł żar i niepokój
- kroplami łez od niechcenia

noc cicho zapadła nad światem
mrok zsuwał się zboczem góry
schowałam się z lękiem pod kocem
księżyc zaglądał przez ciszę
- rysując milczenia kontury

rano niespiesznie spadł śnieg
spokoju sumienny zastępca
zgubiłam rękawiczkę
więc drżącą z zachwytu dłonią
kreśliłam krzywe serca 






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz