Obserwatorzy

czwartek, 1 stycznia 2026

Sweter

otuliłam niesforne lęki
ciepłym
za dużym swetrem
chowam w nim dłonie i piersi
i wszystkie załomki niekochań
- myślałam że na zawsze
W ciemnościach czaisz się ty
nie pytasz
rozkładasz moje zdziwienie
na drobne nieważne słowa
których za chwilę już nie ma
czytasz mnie swymi dłońmi
zdanie po zdaniu odkrywasz
ciepłe wilgoci skóry
i niecierpliwość piersi
- sweter spada do stóp
piersi unoszą się wyżej
krągłe jak dwie planety
dla których jesteś słońcem
- zgodę pieczętujesz
żarem spragnionych ust
zakładam na ciebie pętlę
ze swoich nieśmiałych ramion
w półmroku czuję tylko
oszołomienie zapachem
i bicie twojego serca

w przyspieszonych oddechach
w mrowieniu napiętej skóry
we mgle oczekiwania
rozmyła się nam codzienność
i zniknął zupełnie
- sweter


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz