słońce się rozogniło
i chmury rozchmurzyły
- w zbożach na chwilę zielonych
chabry wciąż niedorosłe
nieskromnie się roztańczyły
samozwańczy poeci
łapią słowa za słówka
i wiążą jak rzodkiewki
- w soczyste chrupiące znaczenia
w sensu świeżutkie pęczki
stokrotki chowają się w trawach
pomiędzy wątpliwościami
co to za słów brzęczenie?
to zachwyt
łagodne wibracje na skórze
i moje bez przerw zamyślenie
kiedy cię małe troski
obsiadły jak komary
piszę, że będzie lepiej
i jest w tym trochę racji
można się życiem pokąsać
lub naprzytulać bez spacji
furkoczą skrzydła spokoju
lęk brodzi w wartkim cudzie
patrz
ulicami miasteczek
chodzą sobie uśmiechy
a zaraz za nimi
- ludzie

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz