rozniebieściło się życie
i rozniosło po niebie
kłębkami puchatych chmur
W codziennej niewzruszoności
słońce chowało swój zachód
pod smugą cichych obietnic
- wszystko trwało chwileczkę
Deszcz spadł niespodzianie
tłukąc
krople nadziei
po suchych spierzchniętych zachwytach
Może nam czułość wybuchnie
jak zieleń
która zroszona
- urośnie
a zaniedbana
- uschnie
***
rozbrązowił się zapał
entuzjazm chciał się zazłocić
a pokrył się tylko patyną
w rządku szły słodkie tęsknoty
spójrz
jedna się wciąż ogląda
za siebie
szukając zgubionych iluzji
sypały się przez palce
ciepłymi marzeniami
a później
zastygły w betonie zwątpień
i zrozpaczone skruszały
sypiąc się piaskiem czasu
w klepsydrze imaginacji
- jak gwiazdy
zimne
samotne
bez własnych konstelacji
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz