ale to ładne
mówiłam
gdy przyszło to ulotne
- to nie wiadomo co
i obchodziłam wokół
zamknięte mając oczy
a tamto za mną szło
deszcz bębnił wyliczankę
układał na liściach krople
- banałem błyszczące klejnoty
rano kupię czereśnie
- to za mną też będzie szło
czereśnie...
czereśnie po sto złotych
i ekspres włączę, jak co dzień
dla kawy z iluzją mleka
to powiedziało, że owszem
kawa jest wciąż nieulotna
ale strach będzie czekał
po co mi znów ten strach?
gawędzi z minionym czasem
on też chce być w tej bajce
ja go nie potrzebuję
ja sobie całkiem sama
przeciekam przez drżące palce
a to mi układa w głowie
znów depresyjny wiersz
- nie, słowo tu nie umiera
poza tym ja nie potrafię
i nie wiem z czym się rymuje
ta niekochania idea
mówiłam, że mam jakieś plany
odnośnie twoich ust
Mówiłam?
Czy to mi się śniło?
Czy mogę cię zatrzymać?
Pasujesz na mnie ładnie
i trafiasz aurą w mój gust
a to
- to niech już sobie będzie
Może je ponazywam
Może je jutro oswoję
i będzie wierne jak pies
Może nikt się nie dowie
że wciąż nie umiem rozpoznać
i nie wiem
- co
to
jest

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz