czasami mam siebie dość
każę więc sobie wyjść
i wrócić, gdy przemyślę
mam do siebie pretensje
o nieporządek myśli
i o rozsądek w domyśle
nie będę ze sobą rozmawiać
gdy się tak nie poprawiam
gdy nie chcę się uspokoić
- swój czas na głupstwa trwonię
nieskromnie się zachowuję
i strachów nie umiem oswoić
i płaczę, przytulam więc siebie
pocieszam jakoś niezręcznie
i mówię: już do mnie wróć
- jest życie, trzeba je żyć najładniej
a nie jak gumę nieświeżą
bez smaku i przyjemności
- żuć
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz