Krzyk to
czy uśmiech
wykwitł na
ustach
Zamarł i
zastygł
- próbuję go
zmazać
bo twarz
całkiem pusta
lepsza jest
ludziom do pokazania
twarz pełna
znaczeń
piecze od
spojrzeń
i od życzliwych ciężkich
założeń
Mój
uśmiech jest grzeczny
cicho go
noszę
a gdy na
policzkach
zapinam na
dłużej
- o tymczasowość skrzywienia ust
proszę
Krzyk
z nim
nieco gorzej
chce być
sztandarem
banerem
istnienia
i w nim się nurzam
i nim w
końcu jestem
- krzyk
jest zaczątkiem mojego pragnienia
Bardzo bym
chciała
- nie
pragnąc wiele
schować
krzyk w siebie
i milczeć
śmielej
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz